Święto Ofiarowania Pańskiego

ikona ofiarowania TAJEMNICA OFIAROWANIA Zapraszam do przeczytania Komentarza do dzisiejszego Święta oraz zachęcam do modlitwy za osoby Konsekrowane oraz nowe powołania do życia we wspólnotach zakonnych, jak i w indywidualnych formach życia konsekrowanego, a zwłaszcza do życia pustelniczego.

Ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni. Wydarzenie to opisuje Ewangelista Łukasz (Łk 2, 22-38). Św. Łukasz swoją relację o Ofiarowaniu rozpoczyna od stwierdzenia: „minęły dni ich oczyszczenia”. Są to słowa dość kłopotliwe, gdyż w świetle żydowskiego Prawa, jedynie kobieta rodząca dziecko zaciągała rytualną nieczystość z racji upływu krwi przy porodzie o czym mówi Księga Kapłańska (Kpł 12, 2-8). Czyżby więc Łukasz nie znał starotestamentalnego Prawa, że mówi o ich oczyszczeniu? Mało tego, Ewangelista pisze o oczyszczeniu, a za chwilę przywołuje zupełnie inne Prawo, jakim jest konieczność złożenia ofiary, by wykupić to, co pierworodne (Wj 13, 11-15). Prawo wykupu pierworodnych jest związane z Paschą – Wyjściem Izraela z Egiptu, ponieważ Pan ocalił poprzez krew baranka wszystkim pierworodnych z domu Izraela, gdy wszystko inne pierworodne, łącznie z synem faraona, zostało zabite. Kiedy wnikniemy głębiej w myśl Łukasza, dostrzec możemy, że to nie jest błąd, ale zamierzony zabieg Ewangelisty. Pisząc o oczyszczeniu używa on liczby mnogiej i z jednej strony ma na myśli Maryję i Józefa, a z drugiej całą ludzkość – a więc każdego z nas. Od Maryi i Józefa rozpoczęło się „oczyszczenie” świątyni, a tą świątynią nie jest budynek, ale każdy człowiek. Przyniesienie Jezusa do świątyni jest więc powrotem Boga do swojego domu, do swojej własności, którą jest życie każdego z nas. Świątynia, którą jest każdy człowiek, okazuje się jednak „jaskinią zbójców”, „siedliskiem demonów”, miejscem rozpanoszenia się grzechu. Człowiek sam nie jest już w stanie jej oczyścić, dlatego potrzebuje pomocy Boga, potrzebuje Zbawiciela. W takim kontekście trzeba rozumieć przyniesienie Jezusa do świątyni. Maryja z Józefem z jednej strony przynoszą Jezusa całej ludzkości, by on każdego człowieka oczyścił z grzechu. Z drugiej zaś strony są pierwszymi, którzy doświadczają tego zbawiającego i oczyszczającego działania Pana. Przyniesienie Jezusa do świątyni jest więc wydarzeniem radosnym i dobrą nowiną dla każdego z nas. Rodzice: Maryja i Józef niosą i przedstawiają całemu światu, który w świątyni swego człowieczeństwa tęskni za wolnością od grzechu i zła, Tego, który jest lekarstwem na ludzki grzech i nowym życiem. Wróćmy teraz do samego prawa oczyszczenia i ofiarowania pierworodnych. Otóż w kobiecie, która ma rodzić życie, a traci krew i wraz z krwią uchodzi z niej życie może odnaleźć się każdy z nas. Taka jest sytuacja człowieka po grzechu – traci on życie, które z niego uchodzi, podobnie jak krew z kobiety cierpiącej na krwotok, która mimo swej nieczystości dotyka się z wiarą płaszcza Jezusa i zostaje uzdrowiona. Jeśli zaś chodzi o prawo ofiarowania, a właściwie wykupu pierworodnych poprzez złożenie ofiary w świątyni, to nie była ona potrzebna w przypadku Jezusa. Była to bowiem ofiara zastępcza, której gdyby rodzice nie złożyli, dziecko musiałoby pozostać na służbie w świątyni. Jak zobaczymy dalej, Jezus pozostaje w świątyni, jest w sprawach Ojca, nie chce wcale się wykupić spod Bożej troski i miłości. On jako pierwszy człowiek zna Ojca i wie, że Ojciec wcale nam nie chce życia zabierać i nie trzeba się Go bać. Jezus uczy nas, że można swoje życie oddać do końca w dłonie Ojca i pozwolić się prowadzić według Jego woli. Człowiek po grzechu pierworodnym boi się kochać, to znaczy tracić swego życia dla drugiego, bo nie wierzy, że Bóg odda mu to życie. Jezus zna Ojca, dlatego nie boi się stracić swego życia dla nas na Krzyżu, bo wie, że Ojciec Mu je odda. Nie jesteśmy zdolni ofiarować swego życia Bogu, bo się boimy, że Bóg nam coś zabierze, że coś stracimy. Boimy się zrezygnować w naszym życiu z grzechu, bo zły duch nam mówi, że stracimy coś dobrego, przyjemnego, że stracimy szczęście. Nikt z ludzi nie jest zdolny sam z siebie oddać swego życia dla drugiego jak Jezus. Stajemy się do tego zdolni tylko mocą Jezusa, jednocząc się z Jego ofiarą. Tylko przez Niego, z Nim i w Nim możemy ofiarować się Ojcu. Taki jest sens każdej Eucharystii, w której jesteśmy zaproszeni, by nasze życie włączyć w jedyną ofiarę Chrystusa. Właśnie mocą tego pokarmu, jakim jest Ciało Chrystusa, stajemy się zdolni, by wyjść z Eucharystii bez lęku i oddawać swe życie Bogu i braciom. W takim kontekście należy widzieć Symeona i Annę. Symeon rozradował się, gdyż zobaczył, że Bóg na jego oczach spełnił obietnicę. Jest on symbolem starego człowieka, który boi się wchodzić w śmierć i oddawać swego życia z miłości. Ten właśnie Symeon, gdy widzi Jezusa i bierze Go w ramiona, otrzymuje odwagę, by umierać, by wchodzić w swój krzyż i w swoją śmierć. Podobnie prorokini Anna, która jest wdową, a więc tą która straciła Oblubieńca, czuje się niekochana, pozostawiona samej sobie, opuszczona i samotna. Jest ona symbolem każdego człowieka, który po grzechu stracił Boga – swego Umiłowanego i nie ma już kto stawać w jego obronie. Oblubieniec jednak powraca do swej ukochanej. Bóg przychodzi do grzesznego człowieka, do sprofanowanej grzechem i bożkami świątyni, by przywrócić jej piękno. Jak widzimy scena Ofiarowania jest zapowiedzią całego życia Jezusa, a zwłaszcza Jego Śmierci i Zmartwychwstania. Jest to dobra nowina dla każdego z nas. Ofiarowanie Jezusa może nam dać siłę, byśmy my również złożyli swoje życie w ręce Boga, nie zatrzymując nic dla siebie, nie zostawiając skrawka, którego Jemu byśmy nie oddali. Nic, co Bogu ofiarowane, nie jest zabrane, ani stracone. Bóg nie jest tym, który zabiera, ale tym, który daje. By jednak tego doświadczyć, trzeba Mu wszystko oddać. Trzeba oddać to, co w naszym życia ważne, co pierworodne, co ukochane. Rodzice muszą oddać swoje dzieci, by one nie stały się bożkami; żony muszą oddać swoich mężów, mężowie swoje żony; trzeba oddać każdego i wszystko, co dziś jeszcze jest ważniejsze w naszym życiu niż Bóg. Trzeba ofiarować to co ukochane i pierworodne, podobnie jak Abraham ofiarował Izaaka, bo Bóg nie zabierze, ale odda i przywróci nam wolne serce. Ks. Marcin Wiśniewski